Kwarantanna sensorycznie

Kwarantanna sensorycznie

Karolina Stańczak

Kiedy kwarantanna się zaczęła, a ludzie zbroili się w mąkę, drożdże i papier toaletowy, ja tymczasem myślałam ile mąki potrzebuje do robienia ciastolin i domowych zabaw. Ile kartek papieru potrzebuję, czy na pewno mam w domu farby, pędzle, nożyczki i klej.  Chcąc wykorzystać ten czas na zabawę z dziećmi, ale nie taką jaką zapewnia nam przedszkole prawie codziennie wymyślałam coś nowego dla swoich dzieci (Tymek prawie 5 i Tosia 2,5 lat).

Zabawy sensoryczne to takie, które uruchamiają w tym samym czasie wiele zmysłów i tym samym tworzą połączenia neuronalne w mózgu. 

W zabawach sensorycznych stawiamy na dwie najważniejsze kwestie:

  1. Swobodę w zabawie – bez przymusu, oczekiwania na efekt; 
  2. Bazujemy na naturalnych, tanich i łatwo dostępnych produktach.
  3. Jednocześnie wspieramy rozwój dziecka.

Zabawy sensoryczne, to moja ulubiona forma spędzania czasu z dziećmi.

Poniżej znajduje się lista 10 wybranych przeze mnie, najciekawszych pomysłów na rozwój sensoryki dziecka w wieku 1-5 lat.

  1. Domowy glut – masa nienutonowska (zabawa przeznaczona dla dzieci od 1,5 roku).

Składniki: mąka ziemniaczana + woda. Proporcje można dodać “na oko”, do połączenia się składników i stworzenia jednolitej masy, która kiedy ją zgniatamy jest ciałem stałym, kiedy puszczamy – leci przez ręce, jest ciekła.

Polecam barwnik do malowania jaj (spożywczy), dzięki niemu możecie szaleć z kolorem a zabawa staje się jeszcze ciekawsza. Zamiast barwnika można również dodać naturalne składniki takie jak : kurkuma, sok z buraka a nawet sok ze szpinaku.

CIEKAWOSTKA: Zobaczcie co się wydarzy, gdy stworzoną masę, wspólnie przelejcie przez durszlak.

  1. Zabawy w ryżu, grochu, makaronie (dzieci od 1 roku życia).

Te zabawy sensoryczne z sypkimi produktami spożywczymi są idealne dla najmniejszych dzieci i można wymyślać naprawdę sporo jej wariantów. Moje ulubione pomysły:

  • nawlekanie makaronu typu “rurki” na sznureczek lub na wykałaczkę; 
  • oddzielanie fasoli od grochu. Brzmi jak zabawa w Kopciuszka? Uwierzcie mi, że dwu letnie dzieci świetnie się przy tym bawią, jeśli dacie im do tego jakiś chwytak, łyżeczkę, czy zaparzacz do herbaty – będą wniebowzięte.
  • Spróbuje za pomocą barwników spożywczych, wspólnie zabarwić makaron, fasole lub inny sypki produkt. Możecie teraz tworzyć wspaniałe kompozycje!

CIEKAWOSTKA: dzięki tej prostej zabawie, małe dzieci ( ok. 2-3 lat) rozwijają motorykę małą w szczególności prawidłowe chwytanie.
To bardzo ważne. 

  1. Zamrażanie mikrozabawek 

Mikrozabawki – każdy je ma w domu, a mogą to być też kwiaty, szyszki, skorupki ślimaka lub to co znajdziecie w ogrodzie albo podczas spaceru po lesie. Mogą to też być zabawki z kinderniespodzianki.

Włóżcie je do pojemnika np. 5 sztuk zabawek (pojemnik musi mieć taki kształt, który pozwoli wypaść bryle lodu po przechyleniu, nie może to być słoik) i zalejcie je małą ilością wody. Zamrażamy, a gdy będziecie pewni, że woda zamieniła się w lód, wspólnie wyjmijcie pojemnik a z niego lód. Teraz najciekawsze: zabawa w archeologów! Pukając, stukając, pocierając lód próbujcie wydobyć zabawki. Ta propozycja to idealna zabawa na ciepłą pogodę. Dla niecierpliwych świetnie sprawdzi się dzbanuszek z ciepłą wodą. 

  1. Piana

Och to zabawa szaleństwo! Jeśli nie macie cierpliwości do sprzątania zróbcie to na dworzu na trawie. Co będzie potrzebne? Mikser i płyn do mycia naczyń, barwnik spożywczy i blacha (np. do ciasta). Ubijcie mikserem do ciasta w misce dużą ilość płynu do mycia naczyń. Jeśli macie barwnik, wsypcie go. I piana gotowa! Teraz możecie wylać pianę na blachę do ciasta). Jeżeli chcecie przedłużyć zabawę w cudownej pianie to pochowajcie tam małe kamyczki. Im więcej piany tym lepiej 😉

  1. Ciastolina DIY 

Znam wiele przepisów od piankolin, poprzez piasek kinetyczny, piasek księżycowy oraz ciastolinę, która przypomina Play Doh, ale ostatnio skradła moje serce ciastolina która jest tak miękka… ,że nie mogłam się od niej oderwać. Co będzie potrzebne:

  • 2 szklanki mąki
  • 2 szklanki ciepłej wody
  • 1 szklankę soli
  • 2 łyżki oleju
  • 1 łyżkę kwasku cytrynowego

Wszystko dokładnie mieszamy i podgrzewamy na małym ogniu. Zagniatamy i gotowe! Można zrobić to wspólnie, jeśli lubicie i czujecie się bezpiecznie z dzieckiem przy kuchni. Jeśli dodamy olejku do ciast (ja lubię pomarańczowy) to dodatkowy sensoryczny atut rozbudzi nam zmysł węchu.

  1.  Farby jogurtowe i malowanie na dużej powierzchni 

Tak wiem, barwnik spożywczy… wierzę jednak, że po wielkanocy jest łatwo dostępny, a na pewno tani. Naprawdę warto zrobić samemu takie farby. Po pierwsze dlatego, że kolory wychodzą naprawdę piękne i żywe. Po drugie macie duuuuużo, dużo do wykorzystania, to nie jest mikro klasyczna tubka z farbą. To ogromna ilość! Rozkładając w ogrodzie prześcieradło lub szary papier na balkonie możecie malować stopami, rękami, a na koniec: spokojnie oblizać palce jeśli nie macie alergii na mleko 😉

  1. Ścieżka sensoryczna 

Jak myślisz sensoryka – to też widzisz ścieżkę sensoryczną? Ja tak! Widzę bose dzieci, które układają “tor przeszkód” najpierw, szyszki, potem trawa, mech, kamienie, a w domu… płyty cd, włochaty koc, klocki duplo… Każde z tych rzeczy ma inną niepowtarzalną fakturę, kolor. Spróbujcie razem przygotować taki tor. Zdejmijcie buty, skarpetki i wspólnie przejdźcie się po Waszym torze. I jak? Udało się?

  1. Nauka liter, cyfer z kaszą manną 

Jeśli masz starsze dziecko i/ lub chcesz, by z zabawy zostało coś więcej,możesz robić wysypywanki. Narysuj lub wydrukuj duże (na kartce w formacie A4) cyfry, litery i posmarujcie je grubo klejem (ja używam vikol w tubce, ale klej magic też da radę lub inny). I co teraz?

Przygotuj dziecku różnego rodzaju drobne sypkie produkty, najlepiej każdy w osobnym pojemniczku. Ja użyłam: siemie lniane, kaszę manną, susz lawendy (pięknie pachnie!), ale możecie użyć też sypkiej herbaty, kawy, przypraw, np. gorczyca ma maleńkie kuleczki. Jeśli masz w domu brokat – wspaniale!

Życzę Wam wspaniałej zabawy! Do wspólnego, twórczego spędzania czasu możecie zaprosić wszystkich mieszkańców Waszego domu, całe rodziny, młodsze czy starsze rodzeństwa.

Na koniec dodam, że w pracy z dziećmi należy wyzbyć się oczekiwań. Czasem przygotowujemy coś 30 min na 5 minut zabawy. Tak jest, dlatego ważne jest stopniowanie. Gdy zrobisz ciastolinę, najpierw dają ją dziecku do rąk, dopiero po chwili podaj wałek, jeszcze później podaj dziecku foremki itd. Pozwól dziecku bawić się swobodnie, ale wykorzystaj możliwości, by mogło wszystkie warianty jednej zabawy odkrywać samo. Wtedy najwięcej się uczy i rozwija.

Karolina Stańczak – absolwentka pedagogiki przedszkolnej na UW, na codzień prowadzi Akademię Kolorów dla dzieci (1-5 lat). Interesuje się pedagogiką Montessori, Jaspera Julla, rodzicielstwa bliskości oraz wpływu natury na rozwój dziecka. Prywatnie mama Tosi (2.5) i Tymka prawie (5 lat) .